CHRIS Newsletter - aktywnie, ambitnie twórczo - www.chris.com.pl

Newsletter CHRIS nr 12/2015 25.03.2015

Artykuł UCLA Newsroom

Poniżej przedstawiamy fragmenty artykułu autorstwa Stuarta Wolperta opublikowanego w sierpniu 2014 na łamach UCLA Newsroom opracowanego na podstawie badań, które przeprowadzone zostały przez kalifornijskich psychologów w 2013 roku.


„…Czy we współczesnym, cyfrowym świecie, młodzi ludzie zatracają zdolność do odczytywania emocji?


Według badań psychologów z UCLA, umiejętności społeczne dzieci mogą maleć - ze względu na zwiększone wykorzystanie mediów cyfrowych dzieci mają mniej czasu na bezpośrednie interakcje społeczne.
Naukowcy UCLA odkryli, że szóstoklasiści, którzy przez pięć dni nawet nie spojrzeli na smartfon, telewizor lub inny ekran, znacznie lepiej odczytywali ludzkie emocje niż ich koledzy i z tej samej szkoły, którzy podczas prowadzenia badań każdego dnia spędzali kilka godzin patrząc w swoje urządzenia elektroniczne.
"Wielu ludzi widzi korzyści płynące z mediów cyfrowych w procesie edukacji, ale niewielu patrzy na koszty"- mówi Patricia Greenfield, wybitna profesor psychologii w UCLA College i inicjatorka badania. "Zwiększona wrażliwość na bodźce emocjonalne przy jednoczesnej utracie zdolności do rozumienia emocji innych ludzi - jest jednym z kosztów. Zastąpienie bezpośrednich relacji międzyludzkich relacjami za pośrednictwem ekranów wydaje się znacząco zmniejszać umiejętności społeczne. "

news_w1.jpg

Całość badania już jest dostępna w wersji elektronicznej pod linkiem: http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0747563214003227
Psychologowie badali dwa zespoły szóstoklasistów ze szkoły publicznej z południowej Kalifornii : 51 uczniów, którzy mieszkali razem przez pięć dni w Instytucie Pali (Nature and Science Camp) położonym około 70 mil na wschód od Los Angeles i 54 innych uczniów z tej samej szkoły - ta grupa uczniów dołączyła do obozu dopiero w drugiej części badania.…”
Pełny artykuł w angielskiej wersji językowej znajdą Państwo pod linkiem: http://newsroom.ucla.edu/releases/in-our-digital-world-are-young-people-losing-the-ability-to-read-emotions

W tym roku, kontynuując projekt wprowadzania ograniczeń w korzystaniu z elektroniki i telefonów na campach, poszerzyliśmy jego zasięg o Camp Serwy, Camp Junior i Camp Radków. Naszym celem jest znalezienie właściwych proporcji między tym, jakie korzyści wnosi postęp techniczny i digitalizacja, a pokazaniem możliwości kreatywnego, ciekawego spędzania czasu bez otaczającej nas wszechobecnej elektroniki. Pobyt na campie to często jedyna sposobność w roku pozwalająca na przyhamowanie pędu ku elektronice u naszych dzieci. Zachęcamy zarówno Państwa jak i Państwa dzieci do podjęcia takiego wakacyjnego wyzwania.

Nauka języka obcego latem

Ze Sławomirem Kostadinovem - lektorem języka angielskiego na Campie Morskim rozmawiała Agnieszka Kazimierczak

Agnieszka Kazimierczak: Sławku, wyjeżdżasz jako lektor języka angielskiego na Camp Morski już po raz szósty. Czy koncepcja nauczania dzieci języka angielskiego w okresie wakacyjnym sprawdza się?
Sławomir Kostadinov: Tak, sprawdza się. Wszystko oczywiście zależy od formy i metod prowadzenia pracy z dziećmi. Podtrzymanie świadomości językowej jest szczególnie ważne. Dziecko w trakcie procesu nauki języka obcego powinno utrzymywać kontakt z tym językiem w różnych formach. Spontaniczność wypowiedzi oraz ogólna swoboda w posługiwaniu się językiem obcym na pewno zaprocentują w przyszłości.

A.K.: W jaki sposób zorganizowana jest nauka języka na Campie Morskim? Na co głównie kładziecie nacisk?
S.K.: Szczególną uwagę zwracamy na komunikację, rozwinięcie umiejętności słuchania i mówienia. Podczas zajęć używamy wyłącznie języka angielskiego, co wymusza niejako większą koncentrację i stwarza naturalną potrzebę komunikacji. Celem, do którego dążymy, jest wyrobienie w dziecku poczucia radości z komunikowania się w innym języku.

news_w.jpg


A.K.: Nie wszystkie dzieci, wyjeżdżając na Camp Morski, wiedzą, że będą uczyć się podczas wakacji języka angielskiego – czy warto uprzedzić dziecko, że będzie uczestniczyło w kursie, czy lepiej te informacje przemilczeć?
S.K.: Wszystko zależy, jak taką informację przedstawimy. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, na czym takie zajęcia będą polegać. Liczy się tu luźna forma zajęć, bez zasad szkolnych, prac domowych itp., gdzie dzieci podtrzymają lub rozwiną umiejętność posługiwania się językiem obcym.
Osobiście uważam, że warto przekazać dziecku informację o planowanych zajęciach z języka angielskiego – ma ono prawo i powinno wiedzieć możliwie wszystko i znać jak najwięcej szczegółów na temat obozu, na który jedzie. Dziecko, podobnie jak dorosły, nie chce być zaskakiwane.

A.K.: Jaką formę nauki dzieci lubią najbardziej?
S.K.: Jak najmniej statycznych zajęć, jak najwięcej interakcji z lektorem i innymi uczestnikami zajęć, zajęcia na świeżym powietrzu. Staramy się unikać analogii do zwykłych lekcji, w końcu są wakacje.


A.K.: Jak podtrzymać zainteresowanie nauką języka u dziecka przez cały rok?
S.K.: Podstawa to wzbudzić zainteresowanie danym językiem. Bez tego jesteśmy w stanie wypracować tylko podstawy. Kwestie kulturowe, sposób wymowy, zwyczaje, różnorodność akcentów, kinematografia, stworzenie większego projektu, np. opis zamku w Polsce, coś co nie będzie kojarzyło się tylko z książką i ćwiczeniami. Satysfakcja, jaką dziecko ma po udanym opisie swojego bohatera lub ulubionej zabawki, jest bezcenna.

A.K.: Dziekuję Ci bardzo za rozmowę.

Fotografia - moja pasja

Z Iloną Obarzanek – adeptką obozów fotograficznych na Campie Radków oraz naszą paparazzo w Serwach w sezonie ZIMA 2015 – rozmawiała Agnieszka Kazimierczak

AK: Ilono, jak zaczęła się Twoja przygoda z campami CHRIS?
IO: Na pierwszy obóz pojechałam, gdy zaczęłam interesować się fotografią. Miałam nadzieję na poszerzenie wiedzy na ten temat i inspirację. Chris wydawał mi się najbardziej godny zaufania z uwagi na zarówno rozbudowaną ofertę obozów specjalistycznych, jak i ciekawy program właśnie obozu fotograficznego, obejmujący fotografię analogową i pracę w ciemni – co jest rzadkie!
Miałam przyjemność być na obozie fotograficznym jedynie dwa razy, a zatem poznać tylko dwóch instruktorów – jak wiadomo to osoby, od których przede wszystkim zależy wygląd zajęć, przez co każdy obóz jest wyjątkowy.

AK: Skąd dowiedziałaś się o naszych campach?
IO: Od przyjaciółki. Między innymi to właśnie perspektywa wspólnego wyjazdu mnie ośmieliła – był to mój pierwszy obóz.

AK: Dlaczego wybór padł na obozy fotograficzne?
IO: Nie interesował mnie obóz jako wyjazd, lecz właśnie jako kurs fotograficzny. Nie brałam pod uwagę innych specjalizacji.

AK: Czy obozy pomogły Ci w rozwijaniu pasji?
IO: Były to moje pierwsze kroki, jeżeli chodzi o fotografię analogową. Zajmowanie się nią nie jest tak proste i powszechne jak fotografią cyfrową. Zajęcia w ciemni uznałabym wręcz za unikat. Wynajęcie ciemni fotograficznej wymaga wcześniejszych poszukiwań, a urządzenie i eksploatacja takowej w domu – dużych kosztów i specjalnych warunków lokalowych. Poza tym jest to zajęcie, które mogłabym nazwać wręcz niebezpiecznym dla osób mających z nim styczność po raz pierwszy. Obozy w Radkowie dają wyjątkową możliwość nauki bezpiecznej i skutecznej, bo pod okiem instruktora.

AK: Jakie inne wartości w Twoich oczach daje uczestnictwo w campach?
IO: Campy są dużym, zróżnicowanym wiekowo i pod względem zainteresowań (oraz naturalnie – temperamentów) hermetycznym środowiskiem, w przeciwieństwie do np. szkoły – funkcjonującym bezustannie przez dwa tygodnie, co wymusza całkowite zanurzenie się w nim. Nowe otoczenie to zawsze rzecz dla odważnych. Początkowa obcość miejsca powoduje poczucie wyprowadzenia poza strefę komfortu, czyli tego, co znajome. Jest to nieunikniony i kluczowy element rozwoju. Przystosowanie się do nowego miejsca i ludzi to sukces młodego człowieka. Zwiększa pewność siebie, podnosi poczucie własnej wartości, pobudza do – niezwykle ważnego dla młodzieży – wyciągania wniosków dotyczących definiowania własnej osobowości, jest sprawdzianem i lekcją umiejętności społecznych.

science.jpg

AK: Czy doświadczenie campowe lub umiejętności zdobyte podczas warsztatów fotograficznych przydały się w życiu codziennym?
IO:
Zaobserwowałam, że większość fotografów – również tych młodych, czyli uczestników obozów – łączy (choć naturą ich zdaje się raczej dzielenie) takie cechy, jak indywidualizm, samodzielność, niezależność, a zapał i entuzjazm tylko po stworzeniu szczególnej płaszczyzny emocjonalnej. Sesja zdjęciowa natomiast (jak i wiele innych zajęć na campach) wymaga pracy zespołowej. Obywało się bez konfliktów i w dobrej atmosferze, która jest moim najmilszym wspomnieniem z obozów. Nie mogę stwierdzić, by dobry kontakt z grupą i współpraca były czymś, czego się tam nauczyłam, ale było to budujące doświadczenie, które zapewne wpłynęło na moją późniejszą pracę przy różnych projektach fotograficznych.
Co zaś się tyczy umiejętności technicznych – tych nie zapewnił mi obóz, chociaż dawał bardzo dobre ku temu warunki, po prostu opanowałam je wcześniej.

AK: Co zachęciło Cię do pracy podczas obozu zimowego w charakterze paparazzo?

IO: Raczej nie nazwa stanowiska, ponieważ ta budzi negatywne skojarzenia. Może odrobinę wizja pracy wśród ludzi, stosunkowa swoboda, którą cieszy się fotograf na campie, ale głównie ziarenko misji, do której pobudziła mnie irytacja z powodu niestaranności wielu fotorelacji, które widziałam w ubiegłych latach. A przecież zdjęcia stanowią wizytówkę, a poza tym są cenną pamiątką.

A.K.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czy węgiel kamienny to jedyne bogactwo Ziemi Kłodzkiej?

Ziemia Kłodzka to region wprost wymarzony dla młodych geologów. Jej bogactwem był węgiel kamienny, wydobywany głównie w okolicach Nowej Rudy i Słupca. W przeszłości na tym obszarze górniczym wydobywano nie tylko tak ważny surowiec, ale także najcenniejszy kruszec, czyli złoto. Świadectwem tego są takie nazwy geograficzne, jak Złoty Stok i Góry Złote. Do dnia dzisiejszego można zwiedzić kopalnię złota, klucząc podziemnymi korytarzami. Ponadto w skałach wulkanicznych i metamorficznych regionu występują kamienie półszlachetne, m.in. ametysty, karneole, agaty, turmaliny, kryształy górskie. Po drugiej wojnie światowej w Masywie Śnieżnika trwały intensywne poszukiwania uranu, a w latach 50 wydobywano tu fluoryt.
W muzeum w Kletnie można zobaczyć największą kolekcję skamieniałych gniazd jaj dinozaurów – cztery gniazda to w sumie aż czterdzieści jaj. Oprócz tego w muzeum znajduje się wiele okazów na skalę europejską, a także takich, których nie można zobaczyć nigdzie indziej w całej Polsce. W kolekcji muzeum znajdują się między innymi: tropy gadów ssakokształtnych sprzed około 250 mln lat – najlepiej zachowane ślady w Europie czy ślady łap dinozaurów z Gór Stołowych. Prezentowana jest również kolekcja skamieniałych zębów dinozaura, prakrokodyla, mamutów, gadów i ryb, różnego rodzaju i wielkości muszle amonity, skamieniałe pnie drzew sprzed 250 mln lat.

11-07-2014 02-44-1126aca9f9d5ba.jpg

geologia stok.jpg

25-07-2014 03-15-39234dc59c7c1c.jpg

Reasumując, Ziemia Kłodzka jest znakomitym laboratorium przyrody, jak gdyby stworzonym do poznawania pasjonującej i długotrwałej jej historii geologicznej. To tutaj uczestnicy obozu geologicznego Campu Radków podczas wypraw po minerały zdobywają i kolekcjonują swoje skarby. W ostatni czwartek każdego turnusu odbywa się pokaz minerałów! Wszystkich zainteresowanych geologią zapraszamy do spędzenia wakacji z młotkiem i kaskiem – to unikalna szansa na odkrycie tajemnic przyrody.

Wiosna na naszych Campach

Na naszych Campach wiosnę widać już na każdym kroku. A także słychać: https://www.youtube.com/watch?v=AAqyXWYBhTE&feature=youtu.be

newswio2.jpg

newswio4.jpg

newswio6.jpg

newswio5.jpg

newswio8.jpg

newswio1.jpg

Newsletter został wysłany do osób, które zgłosiły chęć jego otrzymywania zaznaczając tę opcję w panelu rezerwacyjnym on-line na stronie www.chris.com.pl. Jeśli nie chcecie Państwo otrzymywać tego typu wiadomości, prosimy kliknąć tutaj.

Wszelkie uwagi oraz propozycje tematów do newslettera prosimy zgłaszać mailowo: newsletter@chris.com.pl

CHRIS - obozy młodzieżowe, obozy dla dzieci, zielone szkoły.