CHRIS Newsletter - aktywnie, ambitnie twórczo - www.chris.com.pl

Newsletter CHRIS nr 16 (15.07.2015)

Ograniczenia telefonów i elektroniki na Campach

Po rozszerzeniu w tym roku programu ograniczeń w korzystaniu z telefonów i elektroniki na Campach, bacznie przyglądamy się zachodzącym zmianom.
Zapytałam Kierownika Campu Serwy – Przemysława Gaszyńskiego, czy wraz z ograniczeniem dostępności telefonów i elektroniki na Campie zaszły jakieś zmiany w dynamice procesów kształtujących społeczność campową. Według obserwacji Przemka, brak telefonów w znaczącym sposób wpłynął na kształtowanie społeczności campowej. Do tej pory spora liczba dzieci każdą wolną chwilę spędzała z telefonem (gry, Internet, rozmowy) lub konsolą. Zdarzały się więc przypadki, że nawet w pokoju procesy integracji były utrudnione. Ze względu na brak urządzeń elektronicznych znacząco zwiększyła się ilość społecznych interakcji między uczestnikami i częściej podejmowane są przez nich próby wspólnego organizowania sobie czasu wolnego. Do łask wracają więc karty, gry planszowe i podwórkowe.
Młodzież z Radkowa podczas trwania pierwszego turnusu obozu multimedialnego zbadała temat wśród swoich rówieśników. Kilka wypowiedzi z ankiety przeprowadzonej na Campie poniżej:
- dzieci uzależnione od telefonów wreszcie zobaczą coś po za małym ekranem - Kinga z obozu filmowego
- odkryłam, że mamy bardzo wiele wolnego czasu, który możemy wykorzystać na rozmowy face to face - Dorota z obozu teatralnego
- mamy więcej kontaktu z ludźmi tutaj, tylko od czasu do czasu jestem zmuszony pogadać z rodzicami przez telefon(…), mamy czas na to, żeby pogadać nie tylko przez Facebook’a i nie wyrzucamy pieniędzy - Maksymilian z obozu filmowego.
Spotykamy się również z krytycznymi głosami:
- gdy mamy telefony to mamy kontakt z resztą społeczeństwa i w ten oto sposób rozwijamy siebie i wszystko dookoła - Marysia z siatkarskiego
- bardzo lubię swój telefon, nawet nazwałam go imieniem i wolałabym go mieć przy sobie. - Kasia z obozu fashion

08-07-2015 22-13-02c8148712582c.jpg

Mamy również już informacje z ankiet wyełnianych przez rodziców po zakończeniu pierwszego turnusu. Zapytaliśmy, czy rodzice widzą korzyści z wprowadzonych ograniczeń:

- Dziecko było na campie po raz trzeci, ale dopiero po raz pierwszy wróciło w pełni zadowolone. Przed wyjazdem rozmawialiśmy z dzieckiem o ograniczonych możliwościach w korzystaniu z telefonu i dzięki temu dziecko podczas pobytu nie myślało o ciągłym dzwonieniu do domu. Uważam, że pomysł z wyznaczeniem dni na rozmowy jest rewelacyjny.
- Uważam, że to doskonały pomysł, moje dziecko zyskało przekonanie, że może polegać na sobie a trudne sprawy może rozwiązać bez udziału rodziców. Dwa lata temu gdy nie było ograniczeń moje dziecko doświadczyło wielu intryg i kłótni ze względu na fakt, że dzieci miały niegraniczony dostęp do telefonów, wolne chwile spędzały grając zaniedbując obowiązek sprzątania, dbania o relacje z innymi. Moje dziecko doskonale potrafi zorganizować sobie czas, ale gdy inne dzieci siedziały przed ekranami czuła się wyobcowana. W tym roku było znacznie lepiej, dzieci miały na siebie większą uważność, gdyż musiały się wzajemnie wspierać.
- Moje dziecko nie nadużywa korzystania z telefonu. Uważam , że telefony powinny być rozdawane codziennie na 30 min
- Same korzyści. Syn uczestniczył w dodatkowych zajęciach i zawodach. Zintegrował się z większą grupą młodzieży a nie tylko z uczestnikami swojego obozu. Poza tym ani razu nie narzekał na brak komórki:)
- Brak telefonu nie był dla dziecka uciążliwy, a nawet stwierdził, że to dobry pomysł. Przekonał się, że czasami telefon można odłożyć i da się bez niego przeżyć, nie trzeba stale trzymać go pod ręką.

Aleksandra Chałupczak – instruktorka Campu Serwy z kilkuletnim stażem, też podzieliła się z nami swoimi refleksjami w tym temacie:
„…Pierwsze reakcje kadry na ograniczenia w korzystaniu telefonów nie były zbyt optymistyczne. „To się nie da zrobić”, „Dzieciaki tego nie przeżyją”, „Będzie mnóstwo płaczu” – myśleliśmy. A jednak! Już sam proces oddania ukochanych komórek przebiegł płynnie i bez protestów, a niektóre dzieci wręcz dopytywały kiedy owe telefony im zabierzemy. Dla nich również była to ciekawa i nowa sytuacja, którą porównywali do przygody i mini survivalu. Dzięki mniejszej ilości elektroniki młodzież spędza więcej czasu ze sobą, rozmawiają, przypominają sobie na wpół zapomniane gry, zdecydowanie bardziej skupiają się na zajęciach i atrakcjach przez nas proponowanych. Szczególnie juniorzy zdają się mocniej i pełniej przeżywać Camp. Zaobserwowaliśmy również, że bez telefonów dzieci szybciej się integrują i mniej tęsknią, co przekłada się na lepszą zabawę. Zdarzyło nam się również, że po tygodniu część młodzieży poprosiła o nieoddawanie im elektroniki – czyżby przymusowy „odwyk” zadziałał?
Ograniczenia dla kadry okazały się znacznie większym wyzwaniem. Odzwyczajenie się od bycia „zawsze na linii” było dla wielu z nas trudne, jednak po dwóch tygodniach również zauważamy plusy płynące z nieposiadania komórek. Podobnie jak dzieci głębiej przeżywamy Camp, ponieważ jeszcze mocniej angażujemy się w jego życie, nic nas nie rozprasza. Do tego więcej uwagi jesteśmy w stanie poświęcić dzieciom i ich potrzebom. W końcu teraz wszyscy doskonale się rozumiemy, gdyż jedziemy na jednym „odciętym od świata” wózku. Uczymy się radzić sobie bez tego, co zawsze wydawało nam się oczywiste i niezwykle potrzebne, a z każdym dniem wychodzi nam to coraz lepiej.”
To, co dla nas najcenniejsze to efekty, które przynosi projekt - odkrywanie na nowo wagi relacji międzyludzkich i komunikacji bezpośredniej. Zainteresowanie drugim człowiekiem, tym który stoi tuż obok nas.

Fotorelacje campowe

z Nel Gwiazdowską - paparazzo na Campie Serwy i w Dolomitach rozmawiała Agnieszka Kazimierczak

Agnieszka Kazimierczak: Masz za sobą wieloletnie doświadczenie zarówno campowicza, jak i pracy w charakterze paparazzo. Powiedz, proszę, po co nam zdjęcia z Campów?

Nel Gwiazdowska: Camp to miejsce niezwykłe, którego nie da opisać się słowami. Za pomocą zdjęć staramy się przybliżyć rodzicom i przyjaciołom atmosferę u nas panującą. Tak naprawdę chcemy pokazać WSZYSTKO. Zarówno prześliczne miejsce, otaczającą nas naturę oraz magiczną aurę, jak i sposób spędzania czasu, przyjaźnie, nasze pomysły oraz wszelkiego rodzaju aktywności.
Poza tym lubimy dzielić się z innymi naszą energią, poczuciem humoru i pasją.
Czy muszę dodawać, że codzienne fotorelacje uzależniają?
Sama czasami łapię się na tym, że z niecierpliwością czekam na zdjęcia, zastanawiając się, kto jest na Campie.
Ale zdjęcia to nie tylko łącznik pomiędzy naszymi Campowiczami a osobami pozostającymi w domu. To przede wszystkim niesamowita pamiątka dla samych zainteresowanych. To dzięki fotografiom wspomnienia pozostają w serduchach na bardzo długo po zakończeniu turnusów.

A.K.: Czy dla Twoich rodziców zdjęcia też były ważne?
N.G.: Nie były ważne, ale bardzo je lubili. Ponad 10 lat temu fotorelacje wyglądały trochę inaczej. Stanowiły one bowiem dodatek do atrakcji zapewnionych przez firmę CHRIS. Było to coś niecodziennego i niespodziewanego.
Pamiętam, jak moja mama cieszyła się, gdy jako uczestnik znalazłam się na jakimś zdjęciu. To był dla niej bonus. Drukowała je, a na mój powrót czekał kolaż przez nią zrobiony – do tej pory wisi u mnie na ścianie.
Obecnie, gdy technologia poszła naprzód, zdjęcia wydają się czymś oczywistym i nie stanowią dla nikogo żadnej niespodzianki. W dzisiejszych czasach stawia się niestety na ilość a nie jakość, chociaż ja wychodzę z założenia, że czasami warto poczekać na taką fotograficzną perełkę.

A.K.: Jak dzieci reagują na obecność aparatu na campie?
N.G.:
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Podzieliłabym swoich „modeli” na trzy grupy. Pierwsza – uwielbiająca obiektyw i pozująca mi w każdym momencie niezależnie od okoliczności. Druga – dosłownie uciekająca od aparatu i zasłaniająca się czymkolwiek lub kimkolwiek. Trzecia – mająca obojętny stosunek do zdjęć.
Dążę jednak do tego, żeby z dzieckiem nawiązać kontakt osobisty, żeby się z nim zaprzyjaźnić – aparat jest tylko narzędziem uwieczniającym nasze relacje.

nel.jpg

A.K.: Wiemy, że twoja praca na campie jest mocno ukierunkowana na reportaż zdjęciowy i nie ma tu miejsca, a przede wszystkim czasu, na własną wizję artystyczną. Powiedz, jakie tematy najbardziej cię interesują jako fotografa?
N.G.: Muszę ci zdradzić, że właśnie spełniam się w reportażu. Dużą wagę przywiązuję do ludzi i relacji międzyludzkich, dlatego uwiecznianie tego na zdjęciach sprawia mi ogromną przyjemność. Poza tym uwielbiam sport, muzykę i teatr, więc bardzo się cieszę, jeżeli mam okazję odzwierciedlić pasję w dynamicznych i artystycznych ujęciach.
Jako człowiek aktywny nie mam cierpliwości do zdjęć studyjnych, dlatego interesuję się wszystkim, co dzieje się w plenerze.

A.K.: Co najtrudniej jest pokazać, a co najtrudniej zrealizować?
N.G.:
Fotorelacje rządzą się swoimi prawami. Każdego dnia pokazujemy życie na campie poprzez obozy, starając się utrzymywać „ruch wahadłowy” i pamiętając o ubarwieniu ujęć. Oznacza to, że jednego dnia, koncentrując się np. na obozie tenisowym, muszę pamiętać, że na ten obóz składa się kilka grup i każda z nich spędza czas w różnorodny sposób. Chodzi o to, by wszystkich tenisistów uchwycić na korcie, łódce, kajaku czy ściance wspinaczkowej.
Na Campie jest około 300 dzieci, trudnością jest uwiecznienie każdego dziecka podczas każdej aktywności, zwłaszcza, gdy nie chce być ono na zdjęciu.
Kolejną trudnością jest utrzymanie wszystkich zdjęć w porządku. Gdy np. wypływam na jezioro, wszystkie dzieci w kapokach wyglądają podobnie. Które jest więc z obozu piłkarskiego, a które z wioski językowej?
Ponadto sama byłam kiedyś uczestnikiem i pamiętam, że nie zawsze chciałam być na zdjęciach, zwłaszcza, gdy brałam udział w stresujących zawodach czy miałam chwilę wolnego i rozmawiałam z przyjaciółką.
Należy pamiętać, że są to wakacje dla najmłodszych. Nie mogę więc pozwolić na to, by paparazzo był traktowany jako uciążliwy intruz, który przeszkadza w odpoczynku. Dlatego tak ważna jest relacja pomiędzy fotografem a dzieckiem.

A.K.: Dziękuję za rozmowę.

Pobieranie zdjęć z fotorelacji - krótka instrukcja

W trakcie trwania obozów (w przypadku wędrówek zeglarskich i obozu z patentem oraz wedówek rowerowych po Europie po zakończeniu obozów) na naszej stronie www:

http://www.chris.com.pl/dla-uczestnikow/fotorelacje-campy/

umieszczamy zdjęcia - fotorelacje, obrazujące niemal wszystko to, co dzieje się na Campie czy w bazie.

W celu zapisania zdjęcia w dużej rozdzielczości z wakacyjnych fotorelacji, należy kliknąć na wybraną miniaturkę zdjęcia (jeszcze nie powiększoną) prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję "Zapisz element docelowy jako..." (prosimy nie mylić z "Zapisz obrazek jako...", bo wtedy zapiszemy miniaturkę).”

Staramy się, aby fotorelacje z danego sezonu były dostępne dla Państwa przynajmniej przez cały kolejny rok.

Zasady PPOŻ na Campach

Wszystkie nasze obiekty, które udostępniamy na czas wypoczynku dzieciom i młodzieży, mają aktualne opinie pożarnicze, niezbędne do zgłoszenia wypoczynku do rejestru kuratorium oświaty. Zarówno personel techniczny każdego ośrodka, jak i kadra są przeszkoleni z zakresu przepisów PPOŻ oraz kolejności działań na wypadek pożaru i innych zdarzeń.

Dodatkowo, na każdym turnusie w pierwszych dniach jego trwania, wszystkie osoby przebywające w danym ośrodku uczestniczą w próbnym alarmie przeciwpożarowym. Dzieci wraz z wychowawcami meldują się w bezpiecznym, ustalonym punkcie. Wyznaczone osoby liczą uczestników zdarzenia i meldują liczbę ewakuowanych koordynatorowi akcji, który sprawdza liczbę zgłoszonych ze stanem osobowym w danym dniu w ośrodku. Sprawdzane są wszystkie pomieszczenia. Niech podsumowaniem będzie tu pomiar czasu – na campie Serwy, w ośrodku o powierzchni ponad ośmiu hektarów, w którym przebywa łącznie około 400 osób, ewakuacja od ogłoszenia alarmu do potwierdzenia obecności wszystkich dzieci i zakończenia przeglądu pomieszczeń trwa od około 3 do 5 minut. Doświadczenie takie zarówno nam dorosłym, jak i dzieciom pokazuje, w jaki sposób sprawnie uczestniczyć w tego typu zdarzeniu, a dodatkowo uzmysławia konieczność bezwzględnego reagowania na ogłoszone alarmy.

Część rodziców jest zaskoczonych informacją, że dzieci podczas pobytu na Campach nie otrzymują kluczy do pokoi i domków. Wynika to wprost z przestrzegania zasad bezpieczeństwa pożarowego na campach. Droga ewakuacyjna z każdego pomieszczenia powinna być poprowadzona w sposób pozwalający na sprawne jego opuszczenie. Życie i zdrowie ludzkie jest wartością najwyższą – nie możemy dopuścić do sytuacji, w której w momencie zagrożenia dzieci czy wychowawcy nie mogliby opuścić pomieszczeń ze względu na zamknięte na klucz czy zamek drzwi. Tu powstają zazwyczaj pytania o bezpieczeństwo materialne i fizyczne uczestników wyjazdu pod względem ewentualnej ingerencji osób z zewnątrz. Każdy z naszych ośrodków stosuje różne formy zabezpieczenia przed dostępem osób nieuprawnionych. Mogą to być zamiennie lub uzupełniająco monitoring, ochrona fizyczna, różnego rodzaju alarmy i czujki. Ze względów bezpieczeństwa oczywiście wszystkich zabezpieczeń nie wymieniamy.

Fotorelacja z Campów, baz i wędrówek

01-07-2015 16-38-4038cc9b3d68b8.jpg

01-07-2015 22-10-03e1f57a452093.jpg

01-07-2015 23-07-467ebaaa1c4f8e.jpg

03-07-2015 14-45-286227261b2104.jpg

03-07-2015 22-13-267834396df605.jpg

04-07-2015 23-26-57719adb083686.jpg

04-07-2015 23-44-280ded427ad243.jpg

05-07-2015 00-46-359ebdb8aeae52.jpg

07-07-2015 00-03-55df353d51fc4b.jpg

08-07-2015 07-50-498dce53ed8881.jpg

08-07-2015 21-52-34edc903e72ff8.jpg

08-07-2015 23-51-399b2c1885769c.jpg

09-07-2015 00-43-21baa9e7ff1b31.jpg

09-07-2015 19-07-504efa4c407992.jpg

09-07-2015 21-04-43d05948a4384d.jpg

30-06-2015 23-32-48.jpg

20150713_201624.jpg

Newsletter został wysłany do osób, które zgłosiły chęć jego otrzymywania zaznaczając tę opcję w panelu rezerwacyjnym on-line na stronie www.chris.com.pl. Jeśli nie chcecie Państwo otrzymywać tego typu wiadomości, prosimy kliknąć tutaj.

Wszelkie uwagi oraz propozycje tematów do newslettera prosimy zgłaszać mailowo: newsletter@chris.com.pl

CHRIS - obozy młodzieżowe, obozy dla dzieci, zielone szkoły.