CHRIS Newsletter - aktywnie, ambitnie twórczo - www.chris.com.pl

Newsletter CHRIS nr 38/2017 27.07.2017

Dawno, dawno temu…

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w odległej krainie, nie tak daleko stąd...
Nie ma osoby, która nie znałaby tego uniwersalnego wstępu do setek bajek czy opowieści. Wielu z nas, kiedy było dzieckiem, wyobrażało sobie siebie jako lekarza, strażaka, kosmonautę, rycerza, księżniczkę i wiele innych postaci. Potrafiliśmy godzinami udawać nasze wymyślone alter ego, bawiąc się przy tym wybornie i zapominając o całym świecie dookoła. Tak!

DSC_6692.JPG

Wiele lat temu do zabawy i rozwijania naszego potencjału nie były potrzebne komputery czy smartfony. Sami doskonale dawaliśmy sobie radę, wymyślając niezliczone gry i zabawy. Właśnie to te gry wyobraźni są dokładnie tym, czym dzisiaj zajmują się uczestnicy Gildii Gier. Żeby jednak Janek czy Kuba stali się rycerzem, magiem i łucznikiem, muszą – tak jak robiliśmy to my lata temu – stworzyć własne alter ego, stworzyć strój pozwalający wcielić się w tę rolę i przygotować się do zabawy, jaką jest LARP.

Już od samego poranka w poniedziałek, drugiego tygodnia turnusu, wszystkich ogarnia wielkie podekscytowanie. To już, to jest ten właśnie dzień, w którym każdy uczestnik Gildii Gier spełni swoje marzenia i na dobę zamieni się w zupełnie inną osobę. Zaraz po przebudzeniu wszyscy zbierają się w warsztacie do cosplayu i ubierają starannie przygotowane stroje, które przygotowywali w ciągu turnusu. Po krótkim wstępie na sali nie ma żadnego dziecka. Zamiast nich pojawiają się efly, krasnoludy i niziołki oraz inne fantastyczne i baśniowe postacie. Wszyscy ruszają w stronę portu, ładują się na smocze łodzie oraz pozostałą część floty, żeby ruszyć w stronę zamglonego zamku Drahim. Podróż nie jest łatwa, kapitanowie statków – wymagający, a bębniarze nie dają ani chwili wytchnienia. Kiedy armada dociera na miejsce, przybija łodziami do brzegu, poszukiwacze przygód rozpoczynają swoją misję. Od zejścia na brzeg czeka na nich wiele wyzwań, intryg, pojedynków, zadań do wykonania, księżniczek do uratowania czy bitew do wygrania. Wszystko to pod czujnym okiem mistrza gry opowiadającego historię, w której to właśnie nasi bohaterowie biorą udział. Jednak największą atrakcją, poza samą fabułą i przygodami, jest zamek. Ruiny Drahim już od początku witają nas swoją magiczną aurą, która towarzyszy temu miejscu przez cały czas. Zwalone czerwone kamienie z wysokich na około 5 metrów murów, dziury w budynkach mieszkalnych i stosunkowo mały dziedziniec – może nie brzmi to zachęcająco, ale gdy tylko uczestnicy wchodzą przez ciężką metalową bramę, równocześnie bijąc w zawieszony obok wejścia dzwon, to wszystko nabiera jednego wyrazistego kształtu – ruiny zamku są do naszej dyspozycji i to właśnie tu Gildia Gier spędzi jeden z ciekawszych dni podczas swoich wakacji na Drawie. Dalej wszystko leci jak błyskawica. Treningi rycerskie, łucznicze, przygotowania bardów i arkana magicznej sztuki. To wszystko w trakcie wielkiego turnieju, zwołanego przez króla zamku. Są emocję, rywalizacja, praca drużynowa. Wszystko po to, żeby bajka, którą tworzą, była unikatowa, jedyna w swoim rodzaju. Na zakończenie władca ogłasza wspaniałą ucztę, na którą zaprasza wszystkich poszukiwaczy przygód. Na stoły balowe trafiają bochny chlebów, całe kawały serów, wolno pieczone nad ogniskiem kurczaki, warzywa, owoce, duszone mięso, podpłomyki, kociołek i dużo, dużo więcej. Śmiałkowie po całym dniu zmagań zasiadają do uczty i w przyjemnej biesiadnej atmosferze, trochę luźniej, mogą porozmawiać o tym, co właściwie się wydarzyło. Uwielbiam ten moment naszego LARP-u. Nie dlatego, że zbliża się ku końcowi, ale dlatego, że to właśnie wtedy – po całym dniu ciężkiej pracy (i wielu kilogramach własnoręcznie wyrobionego ciasta na podpłomyki) – mogę zobaczyć efekt dzisiejszych wydarzeń. Jak do tej pory, po dwóch turnusach, był on taki sam. Uśmiechnięte twarze, pozytywne emocje, które wręcz kipią z dzieci, radość z możliwości wzięcia udziału w tak niezwykłej przygodzie, nowe więzy koleżeńskie i wszystko to, co mi jako wychowawcy, instruktorowi oraz kierownikowi sprawia największą satysfakcję z pracy, czyli świadomość tego, że nasi uczestnicy spędzają u nas naprawdę fantastyczne, niezapomniane wakacje. Takie, jakie naprawdę sobie wymarzyli…

Sebastian Żarow
kierownik projektu Gildia Gier

Rejs Morski – po co, dlaczego i dla kogo?

Morze często kojarzy się z nieokiełznanym żywiołem, czymś niebezpiecznym, przerażającym, wymagającym ogromnego doświadczenia i przygotowania. Wydaje się ostatnim miejscem, w które rozsądnie myślący człowiek wyśle własne dzieci na wakacyjny wypoczynek. Co ciekawe, taki pogląd jest dość powszechny zarówno wśród typowych szczurów lądowych, jak i wśród osób, które liznęły trochę żeglarstwa, choć tylko na słodkim. Czy słusznie?

Po co? Skoro to morze takie straszne, to po co się tam pchać? To zabrzmi jak banał, ale morze kształtuje charaktery. Pozwala poznać własną wytrzymałość na trudne warunki i często weryfikuje poglądy na świat. Daje nowe przyjaźnie i weryfikuje te stare... Pozwala odwiedzić nowe miejsca, często takie, w które nigdy nie trafiłoby się w innych okolicznościach.

morze.jpg

A przede wszystkim stanowi jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną przygodę, która potrafi wpłynąć na dalsze życie każdego z nas. Pokazać, co ważne, a co nie ma znaczenia... Przynajmniej w moim wypadku tak było.

Dlaczego? Jak to się dzieje, że morze zmienia ludzi? Na pokładzie każdy musi się dostosować – do załogi, do warunków, do stawianych przed nim zadań. Nie ma tu miejsca na źle rozumiany indywidualizm i rumakowanie. Nie ma miejsca na bumelanctwo i spanie do południa. Nie da się wysiąść, zrezygnować w dowolnym momencie. Z drugiej strony jest grupa, która musi współdziałać – i to nie w stylu wojskowym (choć pewien stopień hierarchii jest), ale raczej mentorskim. Bardziej doświadczeni szkolą „nowych”. Oficerowie pomagają załodze. Każdy, kto tylko wykazuje minimum chęci, może się bardzo wiele nauczyć – zarówno w sensie praktycznego rzemiosła żeglarskiego, jak i nauk „szkolnych” – geografii i matematyki (nawigacja), fizyki (meteorologia i radar) czy też... gotowania. A długie rozmowy w trakcie nocnych wacht sprzyjają poszerzaniu horyzontów.

Dla kogo? Dla każdego! Naprawdę. Płeć nie gra roli. Wiek nie gra roli (pływają ze mną – na Zawiszy – moje kilkuletnie dzieci). Wcześniejsze doświadczenie (żeglarskie) czy umiejętności nie mają znaczenia – oczywiście bardzo ułatwiają życie i zrozumienie rzeczywistości, ale nie są konieczne. Podobnie jak wszelakie patenty, kwity i inne takie – nie! Potrzeba tylko dobrych chęci do nauki i dużo zdrowego rozsądku. A to ma – taką mam nadzieję – (prawie) każdy. Na kwity przyjdzie pora później, na przykład na CHRIS-owym Kursie JSM. Potrzeba też chęci do żeglowania, do życia według pokładowych zasad, co może wykluczać osoby jadące „za karę, bo rodzice kazali”. Ale takich chyba nie ma zbyt wiele.

A czy rzeczywiście jest niebezpiecznie? Cóż, jak mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Moim zdaniem (a i statystyka to potwierdza) – na Mazurach jest gorzej. Gdy dołoży się do tego szczyptę zdrowego rozsądku i odrobinę planowania, to nie ma się czego obawiać!

kpt. Mateusz Mroczek

Campowe Tropy – gra czy edukacja?

„Cóż to za ptak tak pięknie śpiewa w koronach drzew? Czy ten szelest w krzakach to lis, czy może borsuk?
Razem z przyjaciółmi wyrusz na wyprawę w poszukiwaniu skarbów natury.
Usiądź pod dębem i zobacz, jak dostojnie pływają perkozy. Albo zostań poszukiwaczem przygód i ruszaj w nieznane.
Szukaj bielika na Wyspie Kormoranów albo zbieraj maliny rosnące wśród konwalii. Aha, przy okazji pozbieraj też trochę śmieci, które pozostawili po sobie nieodpowiedzialni turyści, dobrze? Musimy przecież dbać o przyrodę!
Każda rozgrywka to wyjątkowa podróż. Wybierz jedną z 30 możliwych tras i ścigaj się z innymi w poszukiwaniu zwierząt i roślin”.

CAMPOWE_BOX_new.jpg

To opis naszej najnowszej niespodzianki – gry planszowej Campowe Tropy!
Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że już za parę tygodni gra będzie mogła znaleźć się w Waszych domach – tym bardziej że grę opracował jeden z naszych dawnych campowiczów, a obecnie analityk i twórca gier planszowych – Michał Gołębiowski. Setki rysunków wyszły spod ręki naszego rysownika, który również współpracuje przy innych projektach CHRIS-a – Marcina Skoczka. Konsultacje merytoryczne prowadził podczas całego procesu projektowania dr Michał Skierczyński – nasz ekspert od edukacji przyrodniczej na campach.
Gra Campowe Tropy opiera się na faktach, jeśli na planszy danego campu znajduje się określona roślina czy zwierzę, możecie być w 100% pewni, że jeśli dobrze rozejrzycie się po danym campie, tę osobliwość tam spotkacie. Praca nad grą zajęła ponad rok, ale efekt według nas jest wart każdej poświęconej godziny. Nam grało się świetnie, nawet na makiecie roboczej – na Wasze wrażenia czekać będziemy już po pierwszych rozegranych partiach.

Campowe fotorelacje

Dzisiaj kilka słów o naszych fotorelacjach. Staramy się, aby dostarczały Państwu jak najwięcej radości, a dla dzieci stanowiły cenną pamiątkę poobozową.

Fotorelacje campowe mają charakter codziennego reportażu z życia campu. Może się zdarzyć, że nie obejmą swym zasięgiem wszystkich uczestników w danym dniu. Pamiętajmy również, że z obozów, które z założenia opuszczają teren campu na kilka godzin dziennie, zdjęć będzie zdecydowanie mniej niż z obozów stacjonujących na campie przez cały czas. Staramy się, aby zdjęcia opublikowane zostały do godziny 10 rano następnego dnia, o ile nie wystąpią żadne zakłócenia na łączach internetowych. Fotorelacje z Bornholmu i Bazy Surfingowej na Helu ze względu na charakter wyjazdu mogą być publikowane z mniejszą częstotliwością niż na campach. Fotorelacje z Wędrówek Żeglarskich, Obozu z Patentem, Rejsu Morskiego oraz Wędrówek Rowerowych po Europie publikujemy zawsze po zakończeniu turnusu.

Od tego sezonu, aby umożliwić naszym paparazzim swobodne wgrywanie zdjęć, zablokowaliśmy w godzinach 22.00-1.00 możliwość oglądania fotorelacji. Dzięki temu mogą Państwo poza wydzielonymi godzinami swobodnie i bez zakłóceń oglądać wszystkie wgrane zdjęcia.

Istnieje również możliwość pobrania i zapisania zdjęć w prezentowanej rozdzielczości. W tym celu należy kliknąć wybraną miniaturkę zdjęcia (jeszcze niepowiększoną) prawym przyciskiem myszy i dla przeglądarki Mozilla Firefox oraz Internet Explorer wybrać opcję „Zapisz element docelowy jako...” (prosimy nie mylić z „Zapisz obrazek jako...”, bo wtedy zapiszemy miniaturkę). Dla wyszukiwarki Chrome prosimy wybrać opcję „Zapisz link jako...”.

Ze względu na liczbę publikowanych przez nas w sezonie zdjęć, te w większej rozdzielczości nie są dostępne. Wszystkie zdjęcia z bieżącego oraz poprzednich sezonów dostępne są pod linkiem: http://www.chris.com.pl/dla-uczestnikow/fotorelacje-campy/

Gorące wieści z Campu Radków!

Reportaż : Adam Domalewski, zdjęcia: Hanna Irla

W środę 26 lipca uczestnicy obozu Warsztaty Filmowe na Campie Radków mieli rzadką okazję uczestniczyć w zajęciach typu masterclass prowadzonych przez reżyserkę filmu pt.„Tarapaty”- Martę Karwowską. Pani Marta podczas warsztatów pracowała zarówno z poszczególnymi grupami, jak i z całym obozem. Na początku wszyscy wspólnie zastanawiali się nad tym, z czego składa się dobrze opowiedziana filmowa historia. Uczestnicy zgodzili się, że nie może zabraknąć w niej wyrazistego bohatera, który dąży do jasno określonego celu i jednocześnie napotyka na trudności w jego osiągnięciu. Młodzi filmowcy odgadywali też, do jakich celów dążą bohaterowie podziwianych przez nich filmów. Następnie odbyło się aż osiem krótkich sesji pitchingowych, podczas których obozowicze stanęli przed wyzwaniem przekonania reżyserki do swoich pomysłów. Pani Marta uważnie słuchała kolejnych historii, które nasi filmowcy zamierzają zrealizować i udzielała im cennych wskazówek. Niektóre grupy zyskały bardzo silne poparcie; innym towarzyszyć musiał szereg pytań wymagających natychmiastowej odpowiedzi.

DSC_0006.JPG

Druga część zajęć poświęcona była filmowym otwarciom – czołówkom. Prowadząca podkreślała rolę tej partii filmu oraz stylu wizualnego prezentowanego odbiorcy już od pierwszego ujęcia. Uczestnicy obozu stanęli następnie przed trudnym, ale jakże ciekawym i potrzebnym zadaniem – nakręcenia pierwszego ujęcia do własnego, rodzącego się filmu. Wszystkim grupom udało się następnie zaprezentować przygotowane w szybkim tempie pierwsze ujęcia – przyznać trzeba, że nasi Campowicze wykazali się dużą kreatywnością i pomysłowością, a co najważniejsze starali się oddać klimat swoich filmów. Pani Marta dzieliła się na gorąco swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami, co musiało być szczególnie cenne i inspirujące.

Trudno przecenić wartość warsztatów masterclass, w jakich mieli szansę wziąć udział uczestnicy obozu Warsztaty Filmowe w Radkowie. Efekty wspólnej pracy będziemy mogli podziwiać już niedługo – podczas pokazów 4 sierpnia!

A my już w kolejnym numerze newslettera zaproponujemy więcej niespodzianek związanych z filmem „Tarapaty”. Premiera już 15 września!

Fotorelacja z obozu Gildia Gier na Campie Drawa

Nasz obóz Gildia Gier nieprzypadkowo znalazł swe docelowe miejsce na Campie Darwa. Tylko tam niemal sąsiadujemy z urokliwie położonym zamkiem i tylko tam możemy zrealizować wiele przedsiewzięć w tak atrakcyjnych warunkach. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z zamku Drahim.

DSC_6464.JPG

DSC_6564.JPG

DSC_6575.JPG

DSC_6595.JPG

DSC_6604.JPG

DSC_6628.JPG

DSC_6629.JPG

DSC_6649.JPG

DSC_6665.JPG

DSC_6678.JPG

DSC_6746.JPG

DSC_6816.JPG

DSC_6915.JPG

Premiera już we wrześniu!

plakat.jpg

Newsletter został wysłany do osób, które zgłosiły chęć jego otrzymywania zaznaczając tę opcję w panelu rezerwacyjnym on-line na stronie www.chris.com.pl. Jeśli nie chcecie Państwo otrzymywać tego typu wiadomości, prosimy kliknąć tutaj.

Wszelkie uwagi oraz propozycje tematów do newslettera prosimy zgłaszać mailowo: newsletter@chris.com.pl

CHRIS - obozy młodzieżowe, obozy dla dzieci, zielone szkoły.